Leszek rozpoczął pracę u nas, kiedy ośrodek zaczął się dopiero rozwijać.
Szkolenie na symulatorze lotu FNPT II zaczynało "raczkować".
Nie wiedziałem jak będzie się układała współpraca między nami.
Leszek zaczął szkolić pierwszych pilotów na uprawnienie IR na symulatorze lotu.
Szybko przełamaliśmy pierwsze lody. Przekonałem się, że jest nie tylko dobrym pilotem
instruktorem ale też doskonałym organizatorem latania."Wymusił" na mnie zrobienie wzorcowej sali
metodycznej do szkolenia IR. Przyznam, że byłem trochę zaniepokojony czy Nam się to uda.
Jednak zaangażowanie Leszka sprowokowało mnie do działania. I tak się zaczęło....
Leszek miał coraz więcej pomysłów, a ja z wielkim zapałem pomagałem
Mu w ich realizacji. Dzieki jego pracy powstało wiele schematów i pomocy szkoleniowych.
Urozmaicił o nowe elementy szkolenie na symulatorze. Wreszcie zrobiliśmy oznakowanie naszego
lądowiska jak lotniska komunikacyjnego. Cały czas coś planował i udoskonalał.
Poddałem się Jego woli,bo wiedziałem,że dąży do rozwoju ośrodka. Ale Leszek przede wszystkim dużo
latał jako instruktor na wielu samolotach i w różnych warunkach.
Podziwiałem Jego precyzję tak w planowaniu jak i wykonywaniu lotów.
Stał mi się bardzo bliski. Rozumieliśmy się bez słów, wystarczyło spojrzenie i
wiedzieliśmy o co chodzi. Zdałem sobie sprawę, że dzięki Niemu ośrodek będzie bardzo dobrą
szkołą latania. Mieliśmy jeszcze wiele planów.....
Niestety, okrutny los zniweczył te zamierzenia.
To ja na Jego ostatniej prostej podawałem Mu warunki do lądowania.....
"Możesz lądować na pasie 08"-to były ostatnie słowa, które powiedziałem do Leszka i
Jego odpowiedź-"Sierra Lima Sierra".
Potem już była cisza.....
Czy teraz,kiedy Jego nie ma, będę miał siły do dalszej walki....